Idealny pan domu

Idealnym panem domu nie jestem. Serwetki, talerzyki, dywaniki – wszystko to dla mnie jeden bullshit. Część mózgu odpowiedzialna za dekorację została bezpowrotnie uszkodzona. Myślę, że wydarzyło się to podczas dziesiątego oglądania „Parszywej dwunastki”. W tym samym czasie musiały zostać uszkodzone moduły mózgu odpowiedzialne za:

– wiązanie krawata

– zamykania po sobie szafek i szuflad

– płukanie wanny po kąpieli

– wyciąganie papierowych chusteczek ze spodni przed praniem

– ładne składanie upranych ubrań

Coś za coś. Jeśli mam wybierać pomiędzy umytą wanną i nienagannie skonfekcjonowanymi skarpetkami, a tym:

To wiadomo, co wybiorę. To wybiorę:

Jest jednak miejsce, w którym marzy mi się porządek. I próbuję go zaprowadzić. O książki mi chodzi konkretnie. Układam je wg jedynego możliwego logicznego klucza. Dzielę na obszary językowo-kulturowe. Tak więc swoją półkę ma literatura rosyjska, a Czechow i Dostojewski stoją ramię w ramię. Osobną zajmuje literatura anglojęzyczna, bo nie tylko język ich łączy, ale też inne zjawiska. Tak jak cała południowoamerykańska literatura może być traktowana jako pewna całość. Czesi za to zasłużyli na półkę osobną, są bowiem klasą samą w sobie.

Niestety… Porządek ten nie wzbudza entuzjazmu Królowej Matki. Ona chciałaby układać książki wg rozmiarów. Duże do dużych, małe do małych. Kiedy tylko może modyfikuje i poprawia. Do tego dochodzą dzieci, które coś wyciągną, ale zamiast odłożyć na miejsce, wcisną gdziekolwiek.

W efekcie, tam gdzie miał być wzorowy porządek mamy kosmiczny bałagan. Po pół metra literatury rosyjskich klasyków nagle wyskakuje nam jakiś poradnikowy bullshit typu „Szydełkowanie w weekend”, bo pasowało toto rozmiarem, za to sztuki Czechowa stoją trzy poziomy niżej od jego zbiorów opowiadań. Ta sama brutalna logika przypadku łączy Eco z Twainem, Cortazara z Hrabalem, a Márqueza z „Schizofrenią” Kempińskiego. Ot takie literackie fusion, w którym nic nie można znaleźć i które jest kompletnie bez sensu. Jak bardzo? Tak bardzo:




Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *