Czego nie wiedziałem o byciu ojcem?

Czego nie wiedziałem o byciu ojcem? Wielu rzeczy. Bardzo wielu. Jednej chyba jednak nie wiedziałem najbardziej. Nikt mi nie powiedział, że do moich obowiązków należeć będzie chodzenie z dziećmi do kina. I że mi się to spodoba. Bo to inna sprawa niż włączenie telewizora. Kino to rytuał, w którym równie ważny jest wybór filmu jak i powrót z niego, gdzie pada sakramentalne: I co ci się najbardziej podobało?

Nikt mi też nie powiedział, co będzie na koniec większości bajek. Że oczy mi się zaszklą jak głównemu bohaterowi piosenki Biały miś, że kryć będę wzruszenie w rękawie, a jeśli tegoż zabraknie, to w zagłówku fotela.
No przecież że nie od treści. Nie płakałem na Titanicu, to i Piękna i Bestia a nawet Pocahontas ruszać mnie nie powinny. Nie animowane pluszaki za katharsis odpowiadają, ale radość z posiadania i strach o zdrowie oraz życie dzieci moich. Nie jestem z tym sam. Niejedną matkę tusz przy rzęsach poprawiającą i niejednego ojca zasłaniającego buziuchnę kapturem widziałem. Z czego się płaczecie? Z samych siebie się płaczecie. Tak wam za Gogolem powiem.
I tego faktycznie się nie spodziewałem.

 FullSizeRender9

Tekst ten został wyróżniony (znów tylko wyróżniony zawsze wyróżniony, nigdy kurna felek pierwszy) w konkursie:

http://tata.gazeta.pl/dove/0,152346,22010830.html

 


Please follow and like us:

3 Replies to “Czego nie wiedziałem o byciu ojcem?”

  1. I’ve been browsing online more than three
    hours today, yet I never found any attention-grabbing article like yours.

    It is beautiful price enough for me. In my
    view, if all site owners and bloggers made just right content material as you did, the net can be much more helpful than ever before.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *