Większy wariat

Moja babcia miała koguta. Był to kawał prawdziwego… syna kwoki lekkiego prowadzenia. Agresywny jak środek do czyszczenia toalety i odważny jak żołnierze wyklęci z dziecięcych czytanek czyli umówmy się – głupi stuprocentowo. Rzucał się na wszystko co pojawiło się na „jego” podwórku. Na listonosza, na szambowóz, na rottweilera sąsiadów. Listonosz i rottweiler przestali odwiedzać babcię po kilku sesjach, szambowóz nie, ale babcia musiała raz koguta spod jego kół wyciągać. Sama nie rozstawała się z kijem. Mnie kiedyś ten bydlak skoczył na ramię i usiłował podziobać po łbie. I wtedy coś we mnie pękło. Wkurzyłem się. Zrozumiałem, dlaczego w boksie funkcjonuje określenie waga kogucia…

Chcesz przeczytać dalej? Kup „Koszerną metodę wychowawczą

Please follow and like us:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *